Oops! It appears that you have disabled your Javascript. In order for you to see this page as it is meant to appear, we ask that you please re-enable your Javascript!
Trzeźwiejący alkoholik – o życiu i trzeźwieniu..

Mechanizmy uzależnienia od alkoholu.

Nie da się zrozumieć choroby nie rozumiejąc co się w nas dzieje, nie próbując zrozumieć czemu tak postępujemy, co nami kieruje.

Nie da się więc zrozumieć choroby nie poznając mechanizmów uzależnienia . Oczywiście – jak wszystko na mojej stronie – i te zestawienie zawiera moje osobiste doświadczenia w oparciu wiedzę fachową :)

Oto one :

1) Mechanizm iluzji i zaprzeczania

  1. Zaprzeczanie: Pomimo poważnych dowodów na to że mam problem z alkoholem – zawsze zaprzeczałem. Używałem standardowych wymówek świetnie znanych każdemu alkoholikowi : np. piję nie więcej niż inni, nie piję za często, przecież wypiłem tylko jedno piwo… . Co więcej, święcie wierzyłem w to co mówię.. . Po prostu wyparłem się niewygodnej prawdy która mogłaby popsuć mój komfort picia.. Zdarzało się także że zupełnie piany zaprzeczałem że cokolwiek piłem.
  2. Minimalizowanie: Manipulację słowami doprowadzałem do skrajności pomniejszam problem – standardowo zmiękczałem ( wypiłem piwko, kieliszeczek..) i załagadzałem wypowiedzi, (troszkę wypiłem, czasami wypiję sobie ale.. ), mówiłem bezosobowo tak jakbym nie ja to robił ( piło się, kupowało się, pożyczało się..). Przez to moja duma zbytnio nie cierpiała…
  3. Obwinianie: O swoje kłopoty obwiniałem wszystko i wszystkich – a że kłopoty były jednym z częstszych powodów do picia przerzucam odpowiedzialność za swoje picie na wszystko inne – jedyną osobą na ziemi która nie ponosiła za to odpowiedzialności byłem ja (i weź człowieku nie wypij, przecież wszyscy piją, nikt mnie nie rozumie, taka tania była że wstyd było nie kupić, ten wredny kontrahent, co innego można robić w taką pogodę, żebym mógł sobie w domu spokojnie wypić piwo bez gderania żony to nie musiał bym siedzieć w barze…)
  4. Racjonalizacja: usprawiedliwiam picie ( 100 gram z pieprzem to najlepsze lekarstwo na żołądek, jak udowodniłem lekarzowi że mam depresje – miałem piękny powód, przecież piję bo mam depresję, ). Dowolnie interpretowałem otaczające mnie fakty – zganiając winę za ich pojawienie się wszystko wokoło. Tak samo robiłem z konsekwencjami które ponosiłem..
  5. Intelektualizacja: Teoretyzowanie było moją specjalnością : Potrafiłem ( moim rozumieniu) wytłumaczyć wszystko tak – bym nie ponosił za nic odpowiedzialności. Uwielbiałem także zauważać problem z alkoholem u innych ludzi i o tym rozmawiać. Przez to mój problemi był niewidoczny :):)
  6. Odwracanie uwagi: Bez przerwy kłamałem, zmyślałem, żyłem w swoim świecie. Wracając z pracy wymyślałem pierdoły które opowiadałem żonie – ubarwiałem i przekłamywałem fakty , żyłem we własnym świecie. Uważałem się za najlepszego fachowca w branży – nie mając pojęcia o wielu sprawach z nią związanych. Uważałem że jestem najlepszym człowiekiem i przyjacielem ludzi – nie mając tak naprawdę ani jednego przyjaciela itd..
  7. Poprawianie przeszłości: Stosowałem to tak często i taż żarliwie że często zapominałem jak naprawdę było. Kłamstwo które powtarzałem wiele razy stawało się prawdą. Niewygodne fakty zapominałem – resztę ubarwiałem , przekłamywałem i manipulowałem faktami. Do dziś czasami nie wiem jak było w niektórych sytuacjach naprawdę…
  8. Marzeniowe planowanie: tworzę nierealną wizję rozwiązania problemu (latami lczyłem na przybycie poważnego kontrahenta, milionowe kontrakty, wygrane w totolotka .. ale gdy taki kontrahent się pojawił i przyjechał na zapowiedzianą wizytę – o godzinie 10 rano byłem kompletnie piany. Klient pojechał po 5 mintuach nie rozpoczynając rozmów. A ja byłem wściekły. Na niego oczywiście nie na siebie. Czemu mi czas marnuje, czemu tyle kilometrów jechał by nie rozpocząć negocjacji, co z tego że drinka wypiłem..
  9. Izolacja od teraźniejszości: Nie dostrzegałem co się wokół mnie dzieje. Nie widziałem bólu, zmartwienia, kłopotów. Ja miałem na to swoje lekarstwo… Co więcej – pod koniec picia nie potrafiłem załatwić najdrobniejszych już spraw.
  10. Uciekanie w przyszłość: Od jutra nie piję.. powtarzałem jak mantra codziennie rano .. przez kilka lat. Wszystko co planowałem było „od jutra” – a ja z czystym już sumieniem mogłem jeszcze ten jeden dzień robić to co lubiłem…
  11. Unikanie odpowiedzialności:Trudno ,stało się – nic nie poradzę, zwalałem winę na innych, kłamałem i oszukiwałem. Byle tylko nie okazało się że jestem zły, samolubny.. kłamanie że to nie ja coś zrobiłem…
  12. Zabiegi magiczne: marzenia o silnej woli która rozwiąże wszystkie problemy, o pomocy sił wyższych ( ja wciągałem w to i Boga i szatana..) i wiele wiele innych..
  13. Nawyk poszukiwania natychmiastowej, doraźnej ulgi spowodował brak umiejętności rozwiązywania problemów, w czasie picia cały czas zmniejszała się moja tolerancja na stres. W bezsilności stawałem się drażliwy i wybuchowy. Byle co mogło spowodować mój wybuch .
  14. Zmanipulowany przez siebie nie widziałem ani jednego powodu by zaprzestać picia – ale widziałem ich wiele by pić dalej.

2) Mechanizm nałogowej regulacji emocji

  1. Nie radzenie sobie z emocjami : – cokolwiek czułem czy przeżywałem było doskonałą okazją do picia. A że taki tryb życia musiał obfitować w emocje – miałem co opijać. Picie pomagało mi zapomnieć, nie myśleć, odprężyć się. Przynajmniej w pierwszej i drugiej fazie..
  2. Wywoływanie zachowań, sytuacji i myśli – powodujących pojawienie się emocji „usprawiedliwiających” picie flagowe w tym było samobiczowanie się, samoudręczanie, użalanie się nad sobą.. och jaki ja byłem biedny – do dziś łezka się kręci :)
  3. Niski poziom odporności na: stres, frustrację, rozdrażnienie, znudzenie, monotonię – szukanie ulgi w alkoholu – nie radziłem sobie kompletnie z problemami i emocjami. Złość przeradzająca się w agresję, bezsilność, ponoszenie konsekwencji nałogu z którym sobie nie radziłem, źli ludzie wokoło – krzywdzący mnie na każdym kroku.. Jedynym lekarstwem był alkohol. Marzenie by choć na chwilę uwolnić się od strachu, poczucia krzywdy, bezradności.. Samobuji nie miałem odwagi popełnić – choć wiele o tym myślałem.
  4. Zmniejszenie wachlarza umiejętności radzenia sobie z myślami i sytuacjami – nie radziłem sobie już kompletnie z niczym – nawet z samym sobą
  5. Alkohol stał się dla mnie podstawowym źródłem uczuć – dostarczał ich i pozwalał zagłuszać te niechciane.
  6. Wszystkie negatywne uczucia zaczęły przekształcać się u mnie w głód alkoholowy. I najlepiej bym zawsze miał pod ręką butelkę ..

Mechanizm rozpraszania i rozdwajania „JA”

  1. Szybkie i duże zmiany stanów emocjonalnych – tzw. huśtawka nastrojów. Kobieta w ciąży miała przy mnie na noc. W jednej chwili uważałem że jestem świetnym, przystojnym mądrym gościem a 10 min. później płakałem jaki jestem biedny, nierozumiany i pokrzywdzony przez los.. Ja naprawdę płakałem ;)
  2. Na przemian okresowe poczucie upadku, poniżenia, bezradności, podłości; na przemian z poczuciem mocy, dumy, kontroli, doskonałości – Tym się zajmowałem przede wszystkim na co dzień.
  3. Rozlanie się granic „JA”, utrata poczucia wpływu na wydarzenia – i tak co ma być to będzie, po co tam pojadę i tak nic nie załatwię…
  4. Sztywność w przestrzeganiu norm lub nagminne ich łamanie – słysząc że kolega wsiadł za kierownicę po jednym piwie byłem gotów wyszarpać mu serce – i sprawiłem niezłą pogadankę. Sam .. ech. Ten wątek pominę. Widząc kierowce jadącego szybko – przeklinałem i wkurzałem się. Samemu jakże często mi się śpieszyło… Gardziłem pijakami :):) Oszukanemu na 500 zł koledze radziłem wezwać policję lub zatrudnić chm .. przyjaciół. Sam oszukiwałem na setki tysięcy nie widząc w tym nic złego. Przecież potrzebowałem, przecież kiedyś oddam, przecież kiedyś wykonam zlecenie..
  5. Jak bym miał ten mechanizm w skrócie opisać – można napisać że zrobiłem z siebie filmowego Dr. Jekkyl i Mr Hide. Byłem albo świetnym wspaniałym, kochanym, mądrym, uczciwym.. albo odo bani, niezdarą, człowiekiem który lepiej jak by się wcześniej nie narodził, itd. :):) I to w odstępach 10 minut.

Niestety mechanizmy te nie przestają działać z chwilą zaprzestania picia. Sprawdziłem to na własnej skórze i sprawdzam codziennie :) 18 lat kształtowałem sposoby myślenia i zachowania – pewnie następne 18 lat pouczę się żyć tak jak powinienem.. o ile Bóg da mi zdrowie i możliwość wzrastania…

Pozdrawiam ciepło

Jerzy

li



Jeżeli moja strona ci się podoba dodaj prosze plusik…
Reklama
Jest możliwość umieszczenia reklamy na mojej stronie. Zainteresowanych zapraszam do kontaktu