Oops! It appears that you have disabled your Javascript. In order for you to see this page as it is meant to appear, we ask that you please re-enable your Javascript!
Trzeźwiejący alkoholik – o życiu i trzeźwieniu..

Witajcie

Od 10 października rozpocząłem akcję rozsyłania listów informujących o rozpoczętej prze ze mnie akcji utworzenia ogólnopolskiej grupy ludzi gotowych nieść pomoc i posłanie  uzależnionym od alkoholu. Zacząłem od grup AA.  Przecież to program wspólnoty uczy mnie odpowiedzialności za drugiego człowieka,  to program nauczył mnie dawać bezinteresownie siebie, wreszcie to program nauczył mnie wrażliwości na drugiego człowieka. Drugiego człowieka – kimkolwiek jest , skądkolwiek przybył  i jakimi drogami podąża.  Wreszcie to deklaracja odpowiedzialności zobowiązuje mnie do podania ręki każdemu – który o nią prosi i który jej potrzebuje. Poniżej przedstawię w skrócie przesłanki które zadecydowały o jej rozpoczęciu :

Cel : Chciałbym aby każdy kto potrzebuje pomocy związanej z wychodzeniu z alkoholizmu mógł z łatwością spotkać drugiego człowieka który podzielił by się z nim doświadczeniem, siłą i nadzieją. Wskazał kierunek i opisał możliwości. Doradził i pomógł.  Z kimś kto dałby mu choć nadzieję.  Z drugiej strony chciałbym aby np. osoby podróżujące po Polsce miały możliwość w trudnych chwilach ( których nie brak na delegacjach, wyjazdach, wczasach)  możliwość skontaktowania się z kimś w pobliżu i osobistego spotkania. Każdy z nas wie – jak jest na początku, jak łatwo każdy mały problem w chwilach przemęczenia, niewyspania,  w chwilach słabości – urasta do rangi olbrzymiego problemu z którym przestajemy sobie radzić. Do problemu który zaczyna stanowić poważny problem dla naszej trzeźwości. I każdy z nas wie – że czasami nawet pół godzinna szczera rozmowa z innym człowiekiem który go zrozumie  jest cudownym lekarstwem Sam bywałem w  takiej sytuacji.

Teraz odpowiem na pytania –

1) Czemu nie robię tego pod szyldem wspólnoty AA?

– Jest wiele powodów
1) Pierwszy i najważniejszy : nie mam do tego prawa. Wszędzie zaznaczam że nie jestem związany z żadną organizacją, nikt mnie nie finansuje, nikogo nie popieram ani nikogo nie zwalczam. Jako wspólnota możemy pomóc alkoholikowi dostać się na miting , wytłumaczyć czym jest AA itd. Ale nie pokażemy mu gdzie jest najbliższa terapia, nie polecimy ośrodka odwykowego, nie odradzimy  np. wszywek, nie skierujemy współuzależnionej osoby na terapię lub do AlAnon, itd.

Mamy jeden cel i jesteśmy mu wierni. A jako niezrzeszona grupa ludzi niosąca posłanie – możemy może nie więcej – ale szerzej, inaczej, bardziej kompleksowo nieść pomoc przynajmniej jaki pierwszy kontakt. A przy okazji osobom zainteresowanym pomóc dotrzeć do wspólnoty.

2) Przecież jest infolinia AA – po co kontakt telefoniczny, jest lista 12 kroku…. Myślę że odpowiem na to pytanie wnioskami z rozmów z osobami które się do mnie zgłaszają :
– Wiele osób nie wie co to AA, szukają rozwiązania, próbują zrozumieć czemu z nimi tak jest a nie inaczej, szukają informacji i pomocy. I wiele, wiele innych czynników powoduje że trafiają na moją stronę a nie na stronę AA…
– Nr infolinii AA zaczyna się na cyfry 801.. a to znaczy że połączenia z telefonów stacjonarnych są tańsze – płaci się za pierwszy impuls… Masz telefon stacjonarny? Ile znasz ludzi którzy je mają? Bo ma taki numer najwyżej co setna osoba. A połączenie na ten numer z telefonu komórkowego jest dużo droższe niż standardowe połączenia gdziekolwiek. Co więcej, te połączenia naliczane są osobno – więc nie można korzystać z puli darmowych minut. Tłumaczę, mówię, proszę.. może kiedyś ktoś podejmie decyzję o innym, normalnym rozwiązaniu. Jak na razie – tak zostanie..
Co więcej –ja zawsze oddzwaniam na smsy – Wiedząc jak często ludzie kończą pić zupełnie bez pieniędzy , na stronie zamieściłem bramkę sms z której można wysłać do mnie wiadomość zupełnie za darmo – a ja oddzwaniam. We wspólnocie nie było by to możliwe. Podaję tez numer komórkowy pod którym można mnie zastać. Ja oddzwaniam zawsze gdy ktoś o to prosi. Wspólnota boi się finanse. I ma prawo do tego. Ja i tak mam abonament „No limit”

– Kontaktują się ze mną także osoby zrażone do AA. Nie polemizuję. Nie krytykuję. Czemu miałbym je odrzucić? To ludzie potrzebujący pomocy. Jeżeli mogę się z kimś takim spotkać, przekazać własne doświadczenia, wskazać drogę. Może trafi do AA. Może pójdzie na terapię, może rozmowa z zaprzyjaźnionym kapłanem… Każda droga jest dobra – byle zacząć nią podążać. Ale jako wspólnota tego nie zrobimy.
– Moje działanie wiąże się ze sporymi wydatkami. Uzyskanie takich funduszy z AA trwało by latami i skończyło się prawdopodobnie niepowodzeniem, wysłuchaniem niekończącej się krytyki, dyskusji itd. Nie mam na to ochoty. Wiec finansuję to ze swoich pieniędzy. Własnych. Nie zarabiam i nigdy na tym zarabiać nie będę. Zarabiam pracując na etacie – i z tego się utrzymuję. A to co robię tutaj – robię w czasie wolnym kosztem swoich zainteresowań i czasu wolnego.

-AA jest wspólnotą – i wszystkie działania uzgadniamy wspólnie dążąc do jednomyślności. Choć będąc świadkiem 5 minutowej dyskusji czy na spotkaniach mają być paluszki… obawiam się że ten projekt nigdy nie wyszedł by poza fazę … projektu. Zawsze będą przeciwnicy i zwolennicy, zawsze będą ludzi którzy mają swoje zdanie .To bardzo dobrze. Ale podejmując się tego w ten sposób – po prostu mogę działać.

 

W tym co robię utwierdził mnie także anonimowy sms który w dniu dzisiejszym otrzymałem :
Pozwolę sobie go zacytować ( pisownia oryginalna)

„ Przyjacielu gdybys był na Programie to my już wszystkie narzedzia mamy. Masz gdzie i co robic we wspolnocie a to co robisz to karierowictwo i rozbijanie wspolnoty niestety… „
i drugi sms od tej samej osoby
„Przyjacielu, lamiesz 1 tradycje”
Niestety propozycja rozmowy telefonicznej nie okazała się już tak atrakcyjna jak anonimowe krytykowanie mnie i tego co robię.
Odpowiadam ci przyjacielu publicznie : Nie ma to jak siedzieć na tyłku i krytykować. Może zamiast tracić swój cenny czas na takie działanie – podejmiesz jakieś konkretne, wymierne działanie ? Poświęć trochę czasu, pieniędzy, i działaj. Dla dobra wspólnoty. A jeszcze lepiej – dla dobra drugiego człowieka – jakkolwiek je rozumiesz.

Skąd taka reakcja? W liście wystosowanym do grup zawarłem stwierdzenie
Dlatego poszukuję przyjaciół związanych ze wspólnotą, znających jej program i żyjących z nim w zgodzie. Przyjaciół którym nie obce są problemy i rozterki człowieka na początku swej drogi trzeźwienia. Przyjaciół dla których „niesienie posłania” nie oznacza tylko czekania aż ktoś nowy pojawi się na swojej grupie… Wreszcie przyjaciół gotowych zadzwonić, spotkać się czy nawet wprowadzić na miting osobę szukającą pomocy z Waszych okolic. „


Bóg mi świadkiem ale nie wiem, gdzie w moim działaniu jest szkodzenie wspólnocie, skąd wzięło się moje karierowiczostwo ( przepraszam – karierowictwo) i w jakiś sposób rozbijam wspólnotę… 

Nie wiem także w jaki sposób w-g mojego anonimowego rozmówcy łamię 1 tradycję która brzmi „Nasze wspólne dobro powinno być najważniejsze, wyzdrowienie każdego z nas zależy bowiem od jedności Anonimowych Alkoholików.” W jaki sposób rozbijam jedność? Przypomnę że nigdy nie wypowiadałem się w imieniu wspólnoty, nigdy jej nie reprezentowałem i robię wszystko by nikt nie miał ku temu wątpliwości ( nie wierzacych zapraszam na stronę startową gdzie zamieszczam od dawna taką informację). Co więcej – jestem przekonany że dzięki naszemu działaniu wiele ludzi będzie miało możliwość ( już są takie osoby…) poznać bliżej wspólnotę i wybrać właśnie tę drogę życia – którą i ja wybrałem. 

 

To tak w skrócie. Chętnie odpowiem na wszelkie pytania.  Zapraszam do polemiki i dyskusji – ale opartej na argumentach , a nie zarzutach „ jesteś zły bo jesteś zły „ …

Dane kontaktowe w zakładce „Kontakt”

Na koniec krótka refleksja : Słysząc na mitingach wiele o miłości, tolerancji, niesieniu posłania i poszanowaniu drugiego człowieka – rzuciłem się kiedyś w wir działania. Mitingi, spikerki, oddział odwykowy, podopieczni… och jak ja wtedy trzeźwiałem. DO czasu gdy uświadomiłem sobie, że kocham ludzi ale pod trzema  nierozerwalnymi warunkami. 1) – że te osoby są alkoholikami 2) Że są trzeźwiejącymi alkoholikami, 3) Że są trzeźwiejącymi alkoholikami i uczęszczają na mitingi AA :):) Brudas śmierdzący pod śmietnikiem był dalej podczłowiekiem, koleś który chodził na terapię i twierdził że AA jest do bani był głupi i życzyłem mu po cichu zapicia, młodszy kolega w pracy dostawał burę za każde przewinienie choć przytulałem alkoholika który 4 raz zapijał i demolował dom z rodziną…
Wiele musiałem przepracować, zmienić i doznać – bym zrozumiał. Zrozumiał że to wszyscy – są tacy sami ludzie. Nie zmienię ich, nie nawrócę. Nie zmuszę do działania. To tacy sami ludzie jak ja – z własnymi słabościami , wadami, kłopotami. Tylko że ja dostałem w cudownym prezencie program wspólnoty który pozwolił mi poznać siebie, odzyskać wiarę, dostać narzędzia pozwalające mi walczyć z własnymi przywarami , który pomagał mi uczyć się tak naprawdę życia. Oni tego nie dostali.

To nie jest tak że dzisiaj kocham każdego człowieka. Ale nauczyłem się każdego szanować. I służyć wszystkim tak jak potrafię. Bo tego nauczyłem się pełniąc służby we wspólnocie. Wszystkim – nie tylko alkoholikom. I nie ważne jaką drogę wybiorą. AA, terapia, wiara, medykamenty. Mogę dać tylko tyle ile mam – pamiętając o swojej wspólnocie rodzinnej i pracy zawodowej. A co oni z tego wezmą? To już nie ode mnie zależy. Wiem że często ziarno raz zasiane – kiełkuje po długim czasie. I czasami trwa bardzo długo nim widać jakiekolwiek owoce.
Kiedyś zastanawiałem się co bym zrobił spotykając na swojej drodze bezdomnego który chce coś ze swoim życiem zrobić. Długo nie czekałem na odpowiedź. Los sprawił że za zgodą mojej żony pod mój dach trafił ktoś taki i spędził z nami kilka dni, m. inn. Święta Bożego Narodzenia. Dopóki nie pomogłem mu znaleźć własnego pokoju. Wspólnota mieszkań nie załatwia – ja jak mam możliwość to czemu nie mam pomóc? Wspólnota nie daje pieniędzy na jedzenie – ale ja jako człowiek mam obowiązek nakarmić głodnego. Bo to właśnie jest owocem programu

I najważniejsze – wspólnota wraz z jej programem nie stała się celem w moim życiu. Jest wspaniałym narzędziem bym nauczył się żyć właściwie i godnie . Ale nie biegam z mitingu na miting żyjąc życiem wspólnoty i walcząc ze wszystkim co moim zdaniem odbiega od mojej wizji AA :)

Pozdrawiam ciepło

Jerzy

Jeżeli moja strona ci się podoba dodaj prosze plusik…
Reklama
Jest możliwość umieszczenia reklamy na mojej stronie. Zainteresowanych zapraszam do kontaktu